Działamy! Steffan biega po dachach z kablami i puszcza zajączki nieuzbrojonym kciukiem, a ja trzymam komórkę z wstukanym 112, gdyby zleciał albo popsuł ten rzutnik i skrzyneczki.
Lubiłem grać w Bop'n Rumble - taką chodzoną bijatykę, w której trzeba się było rozprawiać z bardzo oryginalnymi przeciwnikami. Często włączałem też Yogi's Great Escape i Robin of the Wood ze względu na muzyczki.